Pierwszy sezon za nami
W ciągu trzech, wakacyjnych miesięcy mieliśmy przyjemność gościć na Ranczu Winiec w sumie kilkadziesiąt osób. Nikomu się raczej nie nudziło, gdyż pogoda dopisywała, zaś „winieckie” atrakcje cieszyły się sporym zainteresowaniem.
Pierwszy letni sezon już za nami. W ciągu trzech, wakacyjnych miesięcy mieliśmy przyjemność gościć na Ranczu Winiec w sumie kilkadziesiąt osób, z których zdecydowana większość była bardzo zadowolona z pobytu u nas (tak przynajmniej wynika z wpisów w księdze gości…). Nikomu się raczej nie nudziło, gdyż pogoda generalnie dopisywała, zaś „winieckie” atrakcje cieszyły się sporym zainteresowaniem. Praktycznie każdego dnia odbywały się bliższe lub dalsze wycieczki rowerowe (np. do zamku w Karnitach), kilkugodzinne spływy kajakowe (niestety tylko nielicznym z gości udało się dotrzeć do Kanału Duckiego…), wyprawy łodzią, czy też spacery po lesie i okolicach. Poza tym, w pierwszej części sezonu, gdy panowała jeszcze nieco gorsza pogoda oblegany był nasz stół pingpongowy, na którym zacięte rozgrywki toczono od rana do wieczora. Z czasem, wraz ze stopniową poprawą pogody, zyskiwały na znaczeniu inne formy wypoczynku, a zwłaszcza „zajęcia na świeżym powietrzu”, takie jak ślizganie po falach jeziora na desce za pontonem, rejsy żaglówką, mecze badmintona czy też siatkówki plażowej. Ta ostatnia, z momentem wysypania w połowie sierpnia, prawie 80 ton drobnego, plażowego piasku stworzyła w pełni profesjonalne boisko, stając się „wińcową” atrakcją numer jeden…
Oczywiście nikt nikogo do niczego nie zmuszał i goście, którzy nie mieli ochoty na uprawianie aktywnych form wypoczynku, oddawali się kontemplacji otaczającej natury, czyniąc to zazwyczaj z wygodnego, bujanego fotela na tarasie… Natomiast, główną atrakcją winieckich wieczorów było kino domowe (z tutejszą, bogatą kolekcją filmów) oraz częste ogniska z pieczeniem kiełbasek.
I tak sobie leniwie płynął ten miły letni czas, co niektórzy z naszych gości szybko zauważyli stwierdzając, że na Ranczu Winiec czas po prostu inaczej płynie i wcale nie trzeba wychodzić za bramę, żeby autentycznie wypoczywać… Warto również wspomnieć, że udało nam się „zaszczepić” kilku gościom sportowego bakcyla i namówić ich do wstania ze wspomnianego fotela… celem podjęcia bardziej ambitnych, sportowych wyzwań. I tak na przykład, jeden z gości nie tylko zdołał ukończyć nasz winiecki triatlon w świetnym czasie 1 godziny 4 minut (a to przecież: 750 metrów pływania, 9 km na rowerze i 2 km biegu !), ale po powrocie do domu zaczął również codziennie biegać ! Ponadto, kilku innych gości po przeprowadzonym na winieckich duktach, solidnym treningu rowerowym zapowiedziało swój start w naszym triatlonie w roku przyszłym…
Na koniec chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim naszym gościom za okazane nam zaufanie (w końcu był to nasz pierwszy sezon…) oraz wiele miłych chwil, które razem z nimi spędziliśmy tego lata na Ranczu Winiec. Dziękujemy raz jeszcze i zapraszamy ponownie, mając nadzieję, że Państwa wspomnienia z pobytu na Ranczu Winiec będą równie miłe jak nasze. Beata i Krzysztof - Gospodarze.



